środa, 7 maja 2014

Prolog

       Ciasne pomieszczenie w,którym mrok stanowi jedyną widoczność.Głębia czarnego korytarza nie ma granic,a jej ciało całe się telepie ze strachu.Idąc korytarzem,co chwilę mijając dziwne obrazy i mroczne statuy co chwilę odwracała się za siebie czując czyjąś obecność.Jej ciało odziane jedynie w letnią sukienkę i sandałki drżało z zimna.Nagle usłyszała huk i przestraszona,aż podskoczyła piszcząc cichutko.Zatkała sobie usta dłonią i stała oświetlana jedynie szarą smugą światła.Rozglądając się dookoła swoimi zielonymi oczami widziała ciemność i brudne brązowe ściany.Nie wiedziała co się dzieje i gdzie jest.Bała się dotknąć ściany lub czegokolwiek co było w tym pomieszczeniu.Nagle odwróciła się gwałtownie i zobaczyła w ciemności mocno zielone kocie oczy patrzące na nią z wściekłością.Jej oddech zatrzymał się a ona zamarła.Strach sparaliżował ją całą.Chciała uciekać,ale bała się ruszyć.Owy ktoś szedł w jej kierunku,a oczy stawały się bardziej widoczne.Dziewczyna zaczęła iść do tyłu ,a widząc że zatrzymał się zaczęła biec ile sił w nogach.Obraz rozmazywał jej się po bokach i widziała tylko czarą wykładzinę.Nie wiedziała ile jeszcze do końca tego "tunelu",ale obawiała się że umrze.Odwróciła się a owe tęczówki były cały czas za nią w tej samej odległości patrząc na nią z zaciekawienie.Gdy zatrzymała się zobaczyła,że biegła w miejscu.Coś stało się dla niej jasne.Jest w śnie.To jej sen,który śni jej się od kilku dni wciąż ten sam.Wzięła się na odwagę i podeszła do owej postaci dotykając w nos.Malutkie zawiniątko wskoczyło na nią i patrzyło słodkimi oczkami.Obraz stał się jasny a mała,biała kuleczka przytulała się do chudej,rudawej dziewczyny...